with 4 komentarze
jak nie stracić kontroli nad jedzeniem

Jak nie stracić kontroli nad jedzeniem?

Pamiętam taki obraz z czasu studiów: Moja współlokatorka je obiad. Pod koniec odkłada sztućce, odchyla się na krześle i mówi: "Już nie mogę.  Skończę później". A ja patrzę na to z niedowierzaniem. Jak to: "Skończę później"? Jak to możliwe, że ta reszta już nie zmieści się jej w brzuchu? Jak ona to robi, że potrafi przerwać posiłek? Ja nie potrafiłam. Zjadałam wszystko i jeszcze poprawiałam jakąś dokładką. A potem uczucie pełności i wyrzuty sumienia. I w zasadzie nieprzerwanie podjadanie do wieczora.

 

Dziś już wiem, jak to się robi. Dziś nie mam problemu z tym, żeby odłożyć sztućce, odchylić się do tyłu, powiedzieć sobie "skończę później",  albo wstaję i pozbywam się tej resztki jedzenia. Potrafię wstać od stołu syta, ale nie przejedzona.

 

Jak to się stało?

Momentem przełomowym było przeczytanie w jakiejś psychologicznej książce ( przepraszam - mało to naukowe powoływać się na jakieś badanie z jakiejś książki, ale nie znajdę tego teraz) na temat pewnego badania. I pewnie trochę pomieszam szczegóły, ale najważniejsze są wnioski. Otóż to zdrowych mężczyzn przegłodzono. A potem ich nakarmiono. A oni jedli bez opamiętania. I te badanie nie są o tym, że gdy człowiek jest głodny jak wilk, to je bardzo duży. Ale o tym, że każdy z nas ma pewien próg sytości. I kiedy przekroczymy ten próg, to dalsze granice znikają. I nieważne, czy jesteś osobą otyłą, czy szczupłą, odchudzającą się czy nie - każdy z nas ma ten próg i po jego przekroczeniu je mimo uczucia sytości czy pełności.

 

Kiedy się o tym dowiedziałam, zaczęłam szukać u siebie progu sytości. I go znalazłam. I wiem, że nawet teraz, kiedy nie mam żadnych problemów z apetytem i nadmiernym jedzeniem, to po jego przekroczeniu będzie mi trudno skończyć jeść.

 

Jak więc rozpoznać próg sytości?

Podobno masz żołądek ma wielkość naszych dwóch zaciśniętych pięści. I powinno się go ładować tak w 80 %, aby działał optymalnie (można porównać to z pralką, której nie wypełniamy 100% praniem, bo nie będzie dobrze prać).  Urszula Mijakoska proponuje, aby nałożyć sobie taką ilość jedzenia, a potem sprawdzać, kiedy znów poczujemy głód. Idealnie byłoby zjeść po około 3-4 godzinach. Należy więc tak eksperymentować z ilością ( i kalorycznością) jedzenia, aby uczucie sytości starczyło właśnie na ok 3-4 godziny.

 

jak nie stracić kontroli nad jedzeniem

 

Ja mam inną metodą. Nakładam na talerzyk tyle potrawy, ile wydaje mi się, że wystarczy, abym się najadła. To jest to moje 80 %. Tę ilość nakładam instynktownie. Jeśli jednak jedzenie jest pyszne, albo jestem bardzo głodna, to mogę wziąć jeszcze jedną, mniejszą dokładkę. I wtedy będzie to moje 100%. Czasem, gdy jestem bardzo głodna lub wiem, że potrzebuję być syta przez więcej niż 4 godziny, nakładam od razu 100%. A każda kolejna ilość jedzenie będzie już przekroczeniem progu sytości. Nawet jeśli będą to owoce, warzywa, czy jakieś zdrowe koktajle. W tym przypadku nie ma znaczenia jakość tylko ilość jedzenia.

 

Po przekroczeniu progu sytości nie ma już kolejnych progów i można się zatracić w jedzeniu. Może to być nakładanie sobie kolejnych dokładek, sięganie po przekąski, czy ciągle podjadanie przez kolejne godziny. Dlatego wolę zasadę, że po zjedzeniu posiłku, nie dokładam sobie nic innego - ani owoca, ani słodycza, ani jakiegoś innego zapychacza. Wolę umyć zęby. I oddalić się od jedzenia.

 

Ta zasada odnosi się zarówno wobec jedzenie codziennego (w moim odczuciu problem dotyczy szczególnie późnego obiadu, kolacji i w efekcie wieczornego objadania się).  Ale takie sami działanie występuje podczas korzystania z bufetów czy w czasie uroczystości rodzinnych przy suto zastawionym stole. W tej sytuacji warto robić sobie przerwy między kolejnymi porcjami jedzenia. Bo jeśli zjesz ciepły posiłek, a zaraz po nim sięgniesz po kawałek ciasta, lub choćby zaczniesz skubać winogrona czy mandarynki, to możesz bardzo szybko i niezauważalnie przekroczyć swój prób sytości i jeść już nieustannie do końca imprezy.

 

Co może stanąć na przeszkodzie w rozpoznawaniu swojego progu sytości?

Przeszkodą w pilnowania swojego progu sytości jest zajadanie emocji i stresu. Z jednej strony chodzi o to, że mylimy głód emocjonalny (apetyt) z fizjologicznym, więc trudno rozpoznać, kiedy jesteś tak naprawdę głodna, a kiedy syta. A z drugiej zajadanie emocji i stresu pobudza do jedzenia dużych ilości czy do jedzenia trwającego przez dłuższy czas. Zajadanie emocji znieczula fizyczne odczuwanie progu sytości. Choć może inaczej - fizyczny ból spowodowany przejedzeniem jest łatwiejszy do zniesienia niż ból psychiczny wywołany trudnym przeżyciami i emocjami.

 

Dlatego aby lepiej panować nad ilością zjadanego pokarmu, warto równocześnie pracować nad uwolnieniem się od zajadania emocji i stresu (jeśli nie jesteś pewna, czy zajadasz emocje i stres, zajrzyj do tego artykułu lub od razy zrób sobie ten test).

 

Kiedy emocje nie przeszkadzają, to próg sytości łatwiej też zauważyć, jako odczucie pełności w brzuchu.

 

To jest właśnie ten moment, w którym odkładam sztućce, przechylam się na krześle i mówię " już nie mogę." 

 


Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad - polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz - napisz. Chętnie podyskutuję.

 

Zapraszam też do mojej Coachingowej Grupy Wsparcia - ODCHUDZANIE BEZ JOJO na FB

 

oraz na stronę programu online dla kobiet

 EMOCJI SIĘ NIE JE.

 

Na Facebooku znajdziesz mnie tutaj. Zapraszam do polubienia.

Follow Beata Nowicka - Misiewicz:

Jestem akredytowanym coachem, psychologiem, socjologiem, trenerem umiejętności psychospołecznych, nauczycielem psychologii. Od lat zajmuję się pomocą psychologiczną, terapią, szkoleniami i coachingiem. W swojej pracy zetknęłam się z setkami ludzi i problemów. W ośrodku leczenia uzależnień, poradni zdrowia psychicznego, warsztatach terapii zajęciowej, szkołach. I wciąż wierzę, że w ludziach drzemie niesamowity potencjał. Że oni sami znają odpowiedzi na swoje pytania i potrafią znaleźć rozwiązania dla swoich problemów. A mnie niesamowicie cieszy towarzyszenie moim klientom w tych poszukiwaniach i osiąganiu zamierzonych celów. Prywatnie żona i mama trzech maluchów. Miłośniczka podróży, fotografii, książek, muzyki - poznawania, doświadczania, odkrywania. Kontakt Tel. 511 745 424

  • Jak bardzo był mi potrzebny ten post, nawet sobie nie zdajesz sprawy 🙂 Dziękuję, jutro go puszczę u siebie na fanpage’u niech innym też pomoże:)

    • Beata Nowicka-Misiewicz

      A proszę bardzo i dziękuję za miłe słowa 🙂

  • Ech te bufety…. 😉 i to wrażenie, że się zapłaciło, to trzeba skorzystać (mam doświadczenie na świeżo, wróciłam z miesiąca miodowego i w każdym hotelu mieliśmy śniadanie jak się masz, w formie wieeelkiego bufetu…) Więc rozumiem o czym mówisz. Na szczęście (?) w codziennym życiu nie mam tyle czasu na godzinne celebrowanie śniadania, więc i nie jem tyle 😉

    • Beata Nowicka-Misiewicz

      wiem o czym mówisz. Ja swego czasu, jak się przysiadłam do bufetu, to ledwie mogłam potem chodzić z ociężałości. Ale właśnie ważne, żeby nie przekraczać tego progu sytości, żeby nie chodzić po kolejne dokładki.

Subscribe to our newsletter

Dlaczego tyjemy na wakacjach - 7 powodów

autoresponder system powered by FreshMail
 

Nawyki, które tuczą. Nawyki, które odchudzają.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

Zapisz się na newsletter.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

Nawyki, które tuczą. Nawyki, które odchudzają.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

30 strategii jak jeść, żeby się nie objeść.

Na co dzień i od święta.  

autoresponder system powered by FreshMail