with 4 komentarze
Nagradzanie dzieci słodyczami

"Jak zjesz obiad, to w nagrodę dostaniesz słodycze". Nieraz słyszałam to zdanie, głównie z ust babć, dziadków, czy cioć. Mamom czy tatom też się czasem zdarza. Zdanie podstępne, którego warto za wszelką cenę unikać. Przechodzą mnie od niego ciarki. Dlaczego?

 

1. Świat dorosłych

Zastanówmy się jak to wygląda w świecie dorosłych.  Czy my za zjedzenie obiadu dostajemy nagrodę? Nie. Nie jest nam potrzebna. Odczuwamy za to naturalne konsekwencje zjedzenia posiłku - koniec nieprzyjemnego uczucia  głodu, energia, a często po prostu przyjemność smaku. I to wystarczy. To jest nasza nagroda. Nie wprowadzajmy więc dzieci w błąd, obiecując coś ponad to.

 

2. Nagrody psują motywację

W ogóle nagrody w wychowaniu nie są wskazane. Udowodniono, że odsuwają one uwagę od wykonywanej czynności i psują motywację wewnętrzną. Przyznaj - czy jak obiecasz dzieciom w nagrodę słodycze po obiedzie, to w spokoju i skupieniu zjadają obiad do końca?  Bo moje ("zachęcone" w ten sposób np. przez babcię), zjadają w pośpiechu i nie do końca - myślami są już przy słodyczach i tylko one się liczą. Tak jest z innym aktywnościami, za które obiecuje się nagrodę - dzieci tracą nimi zainteresowanie!

 

3. Zasada lepsze od kary i nagrody

Wróćmy jeszcze do świata dorosłych. Zwykle jest tak, że po posiłku jakim jest obiad, przygotowujemy sobie ( lub zamawiamy) deser. Taka jest przyjęta a  może naturalna kolejność. To jest pewna zasada i nie powinno się jej używać, jako środek wywierania wpływu na innych. Bo wtedy słodycz staje się nagrodą, a jego brak karą. A to, co jest używane jako kara lub nagroda nabiera na znaczeniu! Czyli działanie w ten sposób jest gotowym przepisem na to, co zrobić, żeby dzieci jeszcze bardziej pokochały słodycze. Zamiast kar i nagród lepiej odwoływać się do uniwersalnej zasady: Najpierw posiłek, potem deser.

 

Nagradzanie dzieci słodyczami

 

4. Deser brzmi lepiej

No właśnie - deser. Nie słodycze. A deserem mogą być owoce w wielu postaciach ( albo sery czy jogurty jak we Francji 🙂 ). Listę pomysłów na zdrowsze desery znajdziesz tutaj.

 

5. Zrób przerwę

Nie warto dawać też deseru bezpośrednio po posiłku. Dlaczego? Bo w ten sposób tworzymy silny nawyk, skojarzenie. Pewnie doskonale znasz to uczucie, gdy po zrobieniu kawy (lub herbaty) MUSISZ zjeść coś słodkiego, bo jak nie, to chyba zwariujesz! A wystarczy odsunąć czasowo deser od obiadu, aby osłabić takie skojarzenie i przymus. Mało tego - dzieci, które w tym czasie na pewno czymś się zajmą, z dużą pewnością zapomną o słodkościach.

 

6. Uważaj na przekonania i nawyki

Jest jeszcze jeden bardzo ważny element, który może spowodować sporo cierpienia w życiu dorosłym Twoich dzieci. To wdrukowanie dzieciom do głowy, że jedzeniem można się nagradzać, a jego brakiem karać. Jeśli się od tego przekonania nie uwolnią, to w przyszłości jedzenie może spełniać rolę, której nie powinno spełniać (pocieszyciel, uspokajacz, przyjaciel itp). A w ten sposób prowadzić do nadwagi, otyłości czy drastycznych prób odchudzania. Znam takie historie, z relacji swoich swoich klientek. Więcej o sprawianiu sobie przyjemności i nagradzaniu się jedzeniem napisałam tutaj.

 

Więc podsumowując - co w zamian?

1. Nie obiecuj nagród. Wprowadź stałą zasadę. "Desery jemy po obiedzie" i przypominaj o niej, gdy dzieci marudząc przy obiedzie domagają się słodyczy. Ale nie wyciągaj sam/a tego argumentu jako metodę na zachętę do jedzenia.

2. Zamień słowo "słodycze" na "deser" i stwórz sobie listę słodkich, zdrowych deserów. Moje podpowiedzi znajdziesz tutaj.

3. Odsuń czasowo deser od obiadu.

 


P.S. Jeśli tekst Ci się spodobał, to proszę zostaw po sobie ślad - polub, skomentuj, udostępnij.

Jeśli się nie zgadzasz - napisz. Chętnie podyskutuję.

 

Zapraszam też do mojej Coachingowej Grupy Wsparcia - ODCHUDZANIE BEZ JOJO na FB

oraz na stronę programu online dla kobiet

 

 EMOCJI SIĘ NIE JE.

 

Na Facebooku znajdziesz mnie tutaj. Zapraszam do polubienia.

Beata

Follow Beata Nowicka - Misiewicz:

Jestem akredytowanym coachem, psychologiem, socjologiem, trenerem umiejętności psychospołecznych, nauczycielem psychologii. Od lat zajmuję się pomocą psychologiczną, terapią, szkoleniami i coachingiem. W swojej pracy zetknęłam się z setkami ludzi i problemów. W ośrodku leczenia uzależnień, poradni zdrowia psychicznego, warsztatach terapii zajęciowej, szkołach. I wciąż wierzę, że w ludziach drzemie niesamowity potencjał. Że oni sami znają odpowiedzi na swoje pytania i potrafią znaleźć rozwiązania dla swoich problemów. A mnie niesamowicie cieszy towarzyszenie moim klientom w tych poszukiwaniach i osiąganiu zamierzonych celów. Prywatnie żona i mama trzech maluchów. Miłośniczka podróży, fotografii, książek, muzyki - poznawania, doświadczania, odkrywania. Kontakt Tel. 511 745 424

  • Mój synek ma dopiero 9 miesięcy, więc jeszcze przed nami trochę czasu, zanim będę musiała te zasady wdrażać w życie 😉

    • Beata Nowicka-Misiewicz

      Tak naprawdę to zasada jest tylko jedna – żeby nie używać tego zdania 🙂 ale wiem, że trudno się jej trzymać, kiedy dziecko nie chce jeść. Wtedy tracimy rozum i przychodzą nam do głowy szalone pomysły – wiem, bo jestem mamą 🙂 No i warto mieć kilka takich argumentów dla babć 🙂

  • Joanna Baranowska

    My mamy taką zasadę, że deseru jemy proporcjonalnie tyle, co obiadu (jeśli w ogóle pada taki temat), ogólnie staram się rozdzielać posiłki i nie budować zależności między nimi. Jeśli chcę, żeby moje dzieci jadły lepiej tłumaczę im zasady jedzenia na przykładzie ogniska. Słodycze, bułki są jak liście dorzucane do ogniska – szybko się palą, dają duży ogień, dym, i popiół, kiełbaski się na tym nie upiecze (w sensie, że pożytku mało), a jak chcesz mieć dużo siły, żeby Twoje ciało i mózg dobrze działały, to co trzeba dorzucić do ogniska? Grube drągi. Owsianka, warzywa, kasze są takimi drągami ;). Może się to przyda, bo jestem ostatnio bardzo dumna z tej metafory 😉 No i wracając do deseru. Jak chcemy mieć ognisko, to trzeba dokładać na zmianę coś grubego i wtedy ewentualnie liście…

    • Beata Nowicka-Misiewicz

      Metafora ciekawa, Asiu. Ale tak sobie właśnie pomyślałam, że w moim domu nie jest na szczęście trudny temat, dzieci są do tej zasady przyzwyczajone. I jeszcze przypomniało mi, że one często przychodzą po słodycze, kiedy są zwyczajnie głodne. Dla mnie to sygnał, że trzeba podrzuć teraz „drągi” do ogniska – temat słodyczy jest bowiem zastępczy. Pozdrawiam 🙂

Subscribe to our newsletter

Dlaczego tyjemy na wakacjach - 7 powodów

autoresponder system powered by FreshMail
 

Nawyki, które tuczą. Nawyki, które odchudzają.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

Zapisz się na newsletter.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

Nawyki, które tuczą. Nawyki, które odchudzają.

   

autoresponder system powered by FreshMail
 

30 strategii jak jeść, żeby się nie objeść.

Na co dzień i od święta.  

autoresponder system powered by FreshMail